Odpieprz się od siebie

To najmądrzejsze słowa jakie usłyszałam w zeszłym roku. Nie jakieś tam wydumane myśli motywacyjne o sukcesach i życiu szczęśliwym. „Wstań rano, uśmiechnij się do gęby w lustrze, popraw przedziałek (jeśli takowym dysponujesz) i … odpieprz się od siebie.” To nie tylko parafraza wypowiedzi pewnej mądrej babki, pani Ewy Foley* – polecam jej wystąpienia, ale też hasło, które przyklejam sobie do czoła na cały 2017 rok. Koniec z szukaniem problemu w sobie. Koniec z przyglądaniem się swojej niedoskonałości jak gdyby to była najistotniejsza część wszechświata. Koniec z taplaniem się w losowo wybranym kompleksie (bo jest ich przecież pod dostatkiem). Continue reading

Zaufanie takie trudne

crocodile-1543034_1280Biorę dzisiaj na warsztat zaufanie. Dziwne i trudne do ogarnięcia rozumem zjawisko. Niby trzeba wierzyć w człowieka, coby nie oszaleć – wiecie taka zwykła, naiwna ufność, że nikt mnie dzisiaj tępą siekierą nie zabije, albo że ludzie przywleką się do pracy pomimo dennej pogody. Z drugiej strony uważamy zaufanie za dobro luksusowe i twierdzimy, że obdarzamy nim tylko najważniejsze persony w naszym życiu (a co odważniejsi nawet swoją skromną osobę). Continue reading

Wiatr we włosach

train-947323_1280Niektórzy mogą mi współczuć, że mam urodziny w takim paskudnym pogodowo okresie – już nie złota jesień, jeszcze nie bajkowa zima. Wszystkim tym osobom zaleciłabym w tym roku spojrzenie za okno. W Katowicach 17 stopni i pełne słońce. No i to by było na tyle z optymistycznych refleksji w 35-tą rocznicę mojego pojawienia się na tym świecie. Miało być radośnie, szampańsko, w podskokach i z uśmiechem od ucha do ucha. Taki był mój plan na wpis urodzinowy. Przecież jest się z czego cieszyć w moim życiu. Kwiatki, bratki i stokrotki, ochy i achy. Rada z głębi serca: nigdy nie planujcie sobie dobrego nastroju. Strzeli wam w pysk tak mocno, że łzy same polecą, a myśl o zaszyciu się w domku na odludziu na resztę żywota wyda się tą jedyną logiczną. W końcu ciszy też ktoś musi słuchać i w nicość też ktoś się musi gapić. Zgłaszam się na ochotnika. Continue reading

Bliskie spotkanie z himalaistką

PicsArt_11-16-08.41.51ZaSZCZYT mnie kopnął z początkiem listopada, na kongresie w stolicy. Było mi dane posłuchać wystąpienia kogoś, kto całkiem niepostrzeżenie i niespodziewanie, zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Kinga Baranowska, polska himalaistka, rocznik `75 (na żywo góra trzydziecha), wzrost około mojego. Drobna blondynka, o której można by pomyśleć, że wiatr ją zdmuchnie bez najmniejszego problemu. I to zefirek, a nie jakiś tam wściekły huragan himalajski. Opowiadała jak się zdobywa (do tej pory) dziewięć ośmiotysięczników bez butli z tlenem. Przedtem nie sądziłam, że to w ogóle możliwe. Continue reading

Wyznania niewierzącej

20161028_211801Nie to, że lubię szokować. Po prostu nie mam nic przeciwko dzieleniu się opowieścią o moim życiu. Taki swego rodzaju myślowy ekshibicjonizm introwertyka. Było już o ojcu alkoholiku i o tym, że nie chcę mieć dzieci. DZISIAJ ODKRYWAM KULISY MOJEJ NIEWIARY W BOGA. Moją intencją nie jest urażanie czyichkolwiek uczuć religijnych, głoszenie herezji, ani żadnego sortu krucjata ateistyczna. Ale wyznam w tym tekście kilka rzeczy, których być może nie spodziewacie się po osobie niewierzącej. Zaczynajmy.

Continue reading

Dwie sławne kobiety, które podziwiam

Trudno dzisiaj o publiczne autorytety. Dlaczego? Bo znanych ludzi jest całe mnóstwo i wiemy o nich niemal wszystko. A każdy ma jakieś wady. Sławni są na świeczniku, obśmiewani, hejtowani, przyciśnięci do muru presją nie do wytrzymania. Kogo tu podziwiać? Świętości nie ma, mędrców jak na lekarstwo, gwiazdy się pogubiły. Idole jednych wzbudzają wstręt u innych. Poświęcamy więcej czasu na opluwanie tak zwanych celebrytów, niż na poszukiwanie prawdziwych autorytetów. Wszystkie rozumy pozjadaliśmy i wydaje nam się, że jesteśmy najmądrzejsi w całej wsi, toteż takowych nie potrzebujemy. Ja natomiast uwielbiam cenić ludzi i dlatego też mam swoje mistrzynie i mistrzów. Zarówno anonimowych, jak i tych bardziej znanych. Dzisiaj słów kilka o tych drugich. O dwóch sławnych kobietach, które mi imponują i którym kibicuję. Amerykanka i Polka. Brunetka i blondynka. Panie, Panowie – przedstawiam Alicię i Martynę.

Continue reading

Zrób sobie Test chomika

hamster-690108_1280Strasznie nam się spieszy. Biegiem przez życie, by zdążyć z wszystkim tym, co w naszej agendzie. A jest ona wypchana po brzegi niczym poliki zaradnego chomika. Aż się wysypuje. Codziennie rano sami uruchamiamy chomicze koło, w którym możemy biec bez tchu, aż do padnięcia na mordkę późnym wieczorem. Tacy dumni jesteśmy, że znów udało się dobiec. Tylko w sumie dokąd? Test na bycie chomikiem stworzyłam dla siebie samej. Nie to, że mam coś przeciwko tym słodkim zwierzakom. Ale jeśli mogę uniknąć wpadnięcia w bezsensowny pęd za niczym, to chętnie skorzystam. Zachęcam do wypróbowania. Oczywiście pod warunkiem, że znajdziecie trochę miejsca w kalendarzu. Albo w poliku. Continue reading

Fajterką być

PicsArt_09-09-01.03.46O jaka to ulga stchórzyć, poddać się i nie kontynuować codziennej walki. O jak fajnie poużalać się nad sobą, bo to wszystko przecież za trudne i ja biedna nie dam rady. O jak wspaniale udawać, że mi nie zależy, coby tylko nie musieć już się starać. Kamień z serca, albo nawet cały kamieniołom. Uff…

Continue reading

Bądź asertywna mówili

girl-1561989_1280Będzie fajnie mówili. Taaa… Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Przez pierwsze dwadzieścia lat mojego życia o asertywności nikt nawet nie wspominał. Gdyby tak było, to wzięłabym się za nią dużo wcześniej, zamiast przyswajać niuanse budowy pantofelka albo usilnie próbować wykonać poprawnie skok przez skrzynię (nigdy mi się nie udało nawet do niej doskoczyć). Co więcej: w czasie młodości szkolnej, zrobiłam chyba wszystko co w mej kujońsko-sympatycznej mocy, aby stać się możliwie najbardziej nieasertywnym dorosłym.

Continue reading

Nie chcę mieć dzieci

Moi siostrzeńcy i ja

Moi siostrzeńcy i ja

Właśnie. Brzmi drastycznie i radykalnie. Mój zegar biologiczny rwie wskazówki z nosa, rodzina pogrąża się w żarliwych modłach do trzeciego już z kolei boga, a nuż któryś się zlituje i ześle na mnie to jedno prawdziwe szczęście. Od spędzenia życia w rozpaczy i niedoli chcą mnie uchronić ludzie bliscy i dalecy. Dajmy na ten przykład zeszłoroczną, do tej pory podnoszącą moje ciśnienie anemika, kampanię społeczną „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Intencja pewnie była dobra – polski współczynnik dzietności szału nie robi. Podobnież jak w innych, zamożniejszych i nazywających się bardziej cywilizowanymi, krajach naszego globu. Tak bowiem jest świat skonstruowany, że w środowiskach biedniejszych dzieciaków jest sporo, a w bogatszych jakoś mniej. W świetle tego faktu program pięć setek plus wydaje się być jeszcze czystszym szaleństwem, ale to już inna pistoria, przepraszam – historia. Z resztą, co ja tam wiem.

Continue reading